wiadomości

Sześć lat temu bliźnięta zmarły, w piątek dwóch z trzech ginekologów usłyszało wyroki

Przez 9 miesięcy nosiła pod sercem dwa nowe życia. Przez opieszałość lekarzy, na których myślała, że może liczyć, straciła wszystko w jednej krótkiej chwili. Dlaczego ponownie doszło do tragedii na oddziale położniczym?

Do tragedii doszło w maju 2011 roku. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej we Wrocławiu, na oddziale patologii ciąży, Katarzyna L., przyszłą mamę bliźniaków, hospitalizowano. W trakcie pobytu Pani Katarzyna zaczęła krwawić, zdecydowano na cięcie cesarskie w trybie pilnym. Co wydarzyło się później znalazło swój finał w sądzie. W trakcie operacji okazało się, że jedno dziecko jest martwe, drugi z bliźniaków zmarł zaraz po narodzinach. Pani Katarzyna po tragedii nie może mieć więcej dzieci.

O nieprawidłowościach powiadomił prokuraturę mąż pacjentki. Prokuratura prowadziła śledztwo przez ponad 4 lata. W jego trakcie zebrano materiał dowodowy, który jasno wskazywał, że opieka lekarzy nad pacjentką, która była w ciąży wysokiego ryzyka, nie była prawidłowa. Personel medyczny nie reagował na prośbę Pani Katarzyny o pomoc, gdyż źle się czuje i boi się o życie nienarodzonych dzieci. Proces rozpoczął się po latach od tragedii, gdyż ponad dwa lata biegli pracowali nad opinią w postępowaniu przygotowawczym. Pokrzywdzeni złożyli do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu skargę na przewlekłość postępowania. Sąd II instancji przyznał im rację, na prokuraturę nałożył karę grzywny, a Sąd I instancji za opieszałość w rozpoczęciu procesu.

Na ławie oskarżonych stanęło trzech lekarzy: szef Kliniki Ginekologii i Położnictwa Mariusz Z., Aleksander P. oraz Grzegorz M.

Od momentu postawienia im zarzutów wszyscy trzej lekarze nie przyznawali się do zarzucanych im czynów.

Pierwszy z nich, Mariusz Z. został uniewinniony.

Aleksander P. w pod koniec maja 2011 roku pełnił obowiązki szefa katedry ginekologii, został skazany na dwa miesiące więzienia w zawieszeniu na rok oraz został zobligowany do zapłaty zadośćuczynienia rodzicom bliźniąt w wysokości 30 tysięcy złotych. Sąd w uzasadnieniu wyroku uznał, że oskarżony nie zlecił ponownego badania KTG, czego skutkiem było niewykrycie na czas nieprawidłowości w tętnach bliźniąt.

Trzeci z lekarzy, Grzegorz M., który prowadził ciążę, w którą Pani Katarzyna zaszła dzięki in vitro, otrzymał najwyższy wyrok, mianowicie karę łączną roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, a także obowiązek zapłaty 100 tysięcy złotych rodzicom bliźniąt. Sąd uznał, że zaniechał on ponownego przeprowadzenia zapisu KTG, co skutkowało śmiercią jednego z bliźniąt już w łonie matki, a przez niereagowanie na skargi Pani Katarzyny mógł narazić ją na utratę życia lub zdrowia.

Wyrok jest nieprawomocny. Na czas uzasadnienia wyroku, została wyłączona jawność rozprawy.

Obrońca Grzegorza M. zapowiedział apelację od wyroku.

Jak mówią pokrzywdzeni rodzice żaden wyrok nie zwróci życia ich dzieciom, ani nie naprawi krzywdy jakiej doznali, ale cieszą się, że w sądzie znaleźli sprawiedliwość.

Wszystkiego można było uniknąć, gdyby lekarze na czas zareagowali na skarbi Pani Katarzyny.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o