wiadomości

Polska Żegluga Morska pod baczną kontrolą.

Na światło dzienne wyszły kolejne nieprawidłowości. Na jaw wyszła kolejna afera za rządu PO-PSL. Tym razem nieprawidłowości wykryto w Polskiej Żegludze Morskiej. Pracownicy spółki mieli w USA wydawać pieniądze ze służbowych kart na biżuterię, cygara, bieliznę, alkohol i kolacje w restauracjach. Działo się to za poprzedniego zarządu, gdzie dyrektorem naczelnym był Paweł Szynkaruk. Co wykryła kontrola wewnętrzna?

Paweł Brzezicki, który jest zarządcą komisarycznym spółki, opowiada o „układach”, na podstawie których zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wyszło na jaw, że pracownicy Grupy Polska Żegluga Morska w latach 2004-2016, za prywatne zakupy, np. biżuterii, cygar czy damskiej bielizny, płacili służbowymi kartami. Spółka straciła na tym setki tysięcy dolarów.

Do incydentów dochodziło w USA, a dokładniej w Nowym Jorku, gdzie mieści się jedna ze spółek należąca do Polskiej Żeglugi Morskiej, a mianowicie Polsteam USA. Pracownicy tam zatrudnieni ze służbowych kart uczynili sobie bonus do świetnej zabawy i wydawania pieniędzy bez ograniczeń.

Prócz biżuterii, cygar czy drogiej bielizny damskiej, pieniądze były wydawane także na trunki oraz kolacje w ekskluzywnych restauracjach – relacjonuje Robert Dąbrowski, który zajmuje się koordynacją działań mających na celu wewnętrzną kontrolę w Polskiej Żegludze Morskiej. Na trop trafiono dzięki dokumentom, które odnaleziono w spółce.

Kierownik kontroli wewnętrznej oznajmił, że dokumenty były tak skrzętnie rozsiane na całym świecie, albo także część z nich została zniszczona, że zapewne osoby, które to uczyniły, były przekonane, że nikt do tych dokumentów nigdy nie dojdzie, mylili się. Znalezienie tego pliku nie było łatwe, ale się udało i osoby odpowiedzialne za ten proceder odpowiedzą za to.

Aby ukryć transakcje dokonywano przepływów środków finansowych przez m.in. Luksemburg i Cypr. Z kart służbowych miały, według ustaleń, płacić dwie osoby, a ślady po transakcjach sprytnie ukrywane, by nikt nie mógł odkryć prawdy. To wszystko miało miejsce w okresie, kiedy dyrektorem Polskiej Żeglugi Morskiej był Paweł Szynkaruk, który po wyjściu na jaw nieprawidłowości nie mógł w to uwierzyć.

Niestety to nie jest jedyna nieprawidłowość, która wyszła na jak w Polskiej Żegludze Morskiej. Przez nieprawidłowe zarządzanie majątkiem spółki za poprzedniego dyrektora, PŻM osiągnęła gigantyczne straty. Sprzedawano statki po skrajnie niskich cenach, wystawiano nieprawidłowe faktury lub kupowano nowe statki po cenach nieadekwatnych do tych, które były na rynku.

Jak poinformował Paweł Brzezicki, do tych nieprawidłowości doszło dlatego, że dopiero w marcu 2017 roku został przywrócony Dział Kontroli w PŻM, który wcześniej został zdegradowany. Oczywiście to jest tylko ułamek tego co dzieje się w spółce, gdyż kontrola trwa nadal i zapewne jeszcze trafią na coś budzącego podejrzenia. Od osób, które posługiwały się kartami, PŻM zażądała zwrotu całej kwoty wydanej na prywatne cele, w innym przypadku poniosą za ten czyn odpowiedzialność karną.

Aktualnie PŻM przechodzi proces naprawczy, który ze straty ponad 1,5 miliarda złotych, ma przynieść zysk na poziomie 54 milionów złotych.

Wniosek złożony do prokuratury dotyczy art. 296 Kodeksu karnego, który mówi o wyrządzeniu szkody spółce o dużej wartości. Mowa tu o stracie na poziomie 18 milionów złotych.

Na światło dzienne wyszło także, że w trakcie działalności spółki, która przyniosła przeszło 1,5 miliona złotych strat, były dyrektor Paweł Szynkaruk dawał swoim pracownikom solidne nagrody pieniężne. A jak sam twierdzi o nieprawidłowościach nic nie wiedział.

Czekamy na dalszy rozwój sytuacji.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o