Oszustwo

Słodkie oszustwo. Kuszą ludzi cukrem za złotówkę. Spotkasz ich na bazarach i pod sklepem

Cukier po złotówce za kilogram, czy inne produkty po okazyjnych cenach to jedna z metod działania oszustów, którzy szukają swoich ofiar na ulicy, a potem namawiają do kupna. Towar nigdy nie trafia do klienta, ale gotówka do sprzedawcy – owszem.

O oszustach proponujących różnego rodzaju towary słyszy się od dawna. Robią to w mniej lub bardziej cywilizowany sposób. Ten drugi często usypia naszą czujność i dajemy się wmanewrować w drogi zakup, którego wcale nie potrzebujemy. Co jednak, gdy ktoś oferuje zakup produktu codziennego użytku po niezwykle okazyjnej cenie? Choć budzi podejrzenia, często dajemy się na to nabrać. Najczęściej myślimy, że ukradł towary w innym kraju i dlatego sprzedaje tak tanio – ale to przecież nie nasz problem. W ten sposób dajemy zarobić drobnym złodziejom.

Co jednak w sytuacji, kiedy oszust nawet nie ma żadnego towaru? Jakim cudem może upolować i ograbić ofiarę z pieniędzy, sprzedając coś, czego nie ma?

 

Oszust bez cukru

 

O tym, jak bardzo można wyrolować człowieka, doświadczyły na własnej skórze mieszkanki Stargardu. Zazwyczaj oszuści dokonują obserwacji w terenie i wypatrują swoją ofiarę zanim nawiążą kontakt. Mężczyzna zaczepił jedną z kobiet na tzw. rynku, bazarze w centrum miasta. Powiedział, że sprzedaje cukier w cenie 1 zł za kilogram. Ponieważ jest to o połowę taniej, niż obecnie w sklepach, wzbudził zainteresowanie także kilku innych kobiet. Cukru nie miał przy sobie, ale obiecał dowieźć duże ilości. Skłamał, że pracuje w Urzędzie Miejskim, czym wzbudził zaufanie. Tym bardziej, że zaprowadził jedną ze swoich klientek pod budynek urzędu. Stargardzianka miała przygotowane dla oszusta 320 złotych. Chciała kupić cukier dla całej rodziny. Mężczyzna kazał jej czekać na zewnątrz, a sam wszedł do urzędu „załatwić formalności”. Gdy wrócił, zabrał gotówkę i stwierdził, że idzie po samochód. Potem pojadą do magazynu po odbiór cukru. Tak ślad po nim zaginął. Sprawa została zgłoszona policji, ale z oczywistych przyczyn mężczyzna nie został zatrzymany.

 

Najpierw towar, potem kasa

 

Podobne sytuacje zdarzają się w całej Polsce. Zazwyczaj w mniejszych miastach ludzie poszukują towarów w niskich cenach i dają się skusić na tego typu „okazje”. Policja rzadko trafia na trop takiego oszusta, bo zazwyczaj po dokonanym przestępstwie delikwent rozpływa się w powietrzu. Natomiast zawsze warto zgłaszać takie występki, aby przestrzec innych przed podobnymi sytuacjami. Stróże prawa apelują, aby kierować się zasadą ograniczonego zaufania i mieć dystans do tego typu ulicznych „sprzedawców”. Jeśli coś nas skusiło niską ceną, lepiej nie kupować kota w worku. Kiedy chcemy przekonać się na własną rękę, czy oferowane nam towary naprawdę istnieją, a nie są wytworem wyobraźni oszusta, lepiej nie dawać nikomu pieniędzy, póki produkt nie trafi w nasze ręce. W przypadku takich zakupów najlepiej wykazać się zdrowym rozsądkiem.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o