Morderstwo Procesy

Po tym jak zabiła, Sąd ją uniewinnił. Myślała, że to koniec koszmaru.

Kochała go, a jednak ugodziła nożem. Dlaczego tak się stało? Jak to możliwe, że ponownie stanęła przed Sądem? Jak zakończy się ta sprawa? Czy Małgorzata S. trafi do więzienia? Zapraszam do czytania.

Konkubent ją bił, znęcał się nad nią. W trakcie kolejnej awantury w domu w kobiecie coś pękło, chwyciła za nóż i wbiła ostrze w ciało konkubenta. Mężczyzny nie udało się uratować.

W dniu 10 kwietnia 2016 roku dyżurny policji otrzymał zgłoszenie, że w wiosce nieopodal Świdnicy mężczyzna został dźgnięty nożem. Po dotarciu na miejsce funkcjonariusze zastali mężczyznę leżącego na schodach z raną kłutą tułowia. Był nieprzytomny, a nad nim klęczała kobieta.

Feralnego dnia para, jak co dzień, spożywała alkohol. W mieszkaniu notorycznie dochodziło do awantur. Zdarzało się, że 26-letnia Małgorzata była bita. Nie przyznawała się najbliższym o tym, co dzieje się w jej domu.

Minęło prawie dwa lata, jak w niedzielne popołudnie, konkubent wszczął kolejną awanturę. Zaczął obrażać Małgorzatę S. oraz, jak później relacjonowała, usiłował ją zabić. Wtedy chwyciła leżący na szafce nóż i raniła go w klatkę piersiową. Rzucił ją na łóżko, wtedy dostrzegła, że z rany leci krew. Konkubent wyszedł jeszcze na korytarz i powiedział jej, żeby zadzwoniła po pomoc.

Wszystko działo się na oczach kilkuletnich dzieci. Nim przyjechało pogotowie, dzieci zabrała do siebie sąsiadka. Jak mówiła Małgorzata, słyszała dźwięk syren, niestety w międzyczasie mężczyzna zmarł. Nie chciała go zabić.

Kobieta po wszystkim została oskarżona o zabójstwo i umieszczona w areszcie. Biegli orzekli, że w czasie popełnienia czynu miała w znacznym stopniu ograniczoną zdolność do pokierowania swoim postępowaniem.

Małgorzata przyznała się do zarzuconego czynu, ale jak mówiła, nie przyznaje się do zabójstwa, bo nie chciała go zabić. Żałuje tego co się stało.

Prokurator wnioskował o 8 lat, lecz Sąd pierwszej instancji uniewinnił kobietę. Jak podał w uzasadnieniu wyroku, kobieta była ofiarą przemocy domowej i się broniła odpierając bezpośredni atak na swoją osobę.

Oskarżyciel publiczny i oskarżyciel posiłkowy, czyli pełnomocnik matki pokrzywdzonego, złożyli apelację od wyroku. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w grudniu 2017 roku przychylił się do wniosków stron, uchylił zaskarżony wyrok, a sprawę przekazał do ponownego rozpoznania. Na rozprawie odwoławczej pojawiło się trzech nowych świadków, którzy zeznawali na niekorzyść Małgorzaty S.

2 marca 2018 r. kobieta ponownie stanie na ławie oskarżonych. Będzie odpowiadać z wolnej stopy. Grozi jej nawet dożywocie.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o